Będąc w Pradze zahaczaliśmy o różnego rodzaju knajpki. W jednej z piwniczek zauważyliśmy samotnego Krecika. Siedział sobie przy piwku i wyglądał na bardzo znudzonego.
- Ahoj Kreciku! Co tam porabiasz?
- A nic, nudy takie.
- No to wbijaj do nas! Ponudzimy się razem.
Krecik ochoczo na to przystał i ruszył z nami do naszego mieszkania w dzielnicy czerwonych latarni. Piwko za piwkiem Krecik zaczynał się rozkręcać.
Kiedy już miał niezłą banię, zainteresował się strasznie widokiem z naszego okna:
- Ej! Tam na przeciwko naprawdę jest burdel?
- No jest, a co?
- O kurde! Ale fajnie - ucieszył się Krecik.
Nie zdążyliśmy nic zrobić, kiedy nagle zaczął krzyczeć przez okno:
- Ahoj! Dziewczyny! Heeeeej! Mogę do Was wpaść? Może jakiś rabat dla Krecika?
- Krecik uspokój się, bo nam jakiegoś alfonsa na głowę sprowadzić.
Jakoś go zabraliśmy z tego okna. Wyszliśmy do kuchni, żeby przynieść kolejne piwka z lodówki, patrzymy, a Krecik swoje erotomańskie zapędy przełożył na kolejny obiekt.
- Mmmmm.... Moja słodka Andżelinka. Mmmm...
- Krecik! Zboczeńcu! Ty się w końcu weź ogarnij! To przecież zdjęcie jest! Ile Ty wypiłeś?
- Chyba niedużo. Ale wiecie co? Ja się może jednak przejdę.
Początkowo się ucieszyliśmy, że w końcu pozbyliśmy się namolnego gościa, ale po jakimś czasie postanowiliśmy go jednak poszukać, bo w jego stanie, mógł sobie zrobić krzywdę. Znaleźliśmy go na szczęście już w pokoju obok, w nie najlepszym stanie.
- Krecik! Wariacie! Ty to wszystko sam wypiłeś?
- Taaa - odpowiedział czkając co chwilę - I wiecie co? Już nigdy więcej nie piję z Polakami!
dobre :)
OdpowiedzUsuńtez mam takiego Krecika :)
Potwierdzam ! Tak było. Krecik dobry wariat!
OdpowiedzUsuń